w poszukiwaniu...

Wieczór po przyjacielsku

 

  Piotrek, Ty przebiegły lisie!


   I jeszcze cały czas o tym myślę eh…. I masz szczęście, że mimo to prawidłowo zasypiam!


  Ale powiedz,  myślisz że  uczestniczymy w wielkiej zaplanowanej wędrówce na Ziemi? A później przeobrażamy się w niewidzialny szelest  wystukując rytm na jesiennych liściach?


  A może to tylko wymysł naszego wybitnego ego…?


  Przecież Świat wyobraźni nie ma ograniczeń a człowiek nie posiada nawet  odrobiny takowego szaleństwa  aby zmierzyć się z niewymierną ilością reperkusji powstałych na jej skutek…


  A jednak.


  Tamtego wieczora….

 

  Dochodzi 21:00 – Za drzwiami słyszę buty Piotra stukające w drewnianą podłogę. Zmęczony, przyśpieszony oddech za drzwiami  też zdaje się słychać…. To piąte piętro wymusza na nim takie wyraziste spustoszenie


   Piotr jednak radzi sobie z nimi wyśmienicie, zwłaszcza kiedy wymyślił zaszczytny cel potajemnego wystraszenia mnie.


   Otwieram drzwi i uśmiecham się lekko. Spogląda co trzymam w ręce.  Zgrzany i zaskoczony moją butelką wina, zamyka drzwi za sobą.


   Przyniosłem zamrożoną zapiekankę – oznajmia i  idzie usiąść  na kanapie… Wołając po chwili:


  - Mam trzy świetne komedie, spodobają Ci się!

   Ucieszyłam się sugestią ,myśląc- odprężę się.


   Jutro od rana zdjęcia…a więc -  komedia –wprost idealnie.


   - Pokaż co tam masz?- zapytałam

   - „Cisza Cisza” – hmm , jak na komedie przystało , tytuł był dziwny

   Nie, nie, „Cicha cisza” – źle przeczytałam – śmiesznie, bo wina jeszcze nawet nie tknęłam?


   Włączamy film… lecą napisy, ciemność i muzyka grozy, nagle pojawia się napis – „Martwa cisza” – No tak Piotrek, pomyliłeś tytuł – z komedii zrobił się Horror kukiełkowy trzeciego stopnia  eh ;)


   Chwile później…..


   Butelka zrobiła się pusta, ja po same oczy przykryta niebieskim kocem, Piotr przełącza guziki i zachęcająco stwierdza…- „Egeszege Emilio” komedia Monia, warto zobaczyć!- I włącza następny zaplanowany film.


   - Oj tak Piotr, teraz po tym na pewno mi się przyda komedia, muszę się odprężyć i przestać myśleć o tym bo później nie zasnę.


   Play.  Na ekranie za mgłą drzewo widać w oddali i napis – Film oparty na faktach, prawdziwa historia o egzorcyzmach.


  - Komedia? – zapytałam niedowierzająco

   - No tak Monia komedia, oglądaj .- odparł stwierdzająco

   „Egeszczege Emilio” okazał się być horrorem opowiadający o nawiedzeniach i odprawianych egzorcyzmach - horror drugiego stopnia .


   Po następnej godzinie….


   Drugiej butelki zdawało się widać dno powoli…. Kiedy to Piotr oznajmił, że tym razem na pewno film mnie rozweseli.


   Dochodziła  dwunasta w nocy.


    Play. I co? Film oparty na faktach na podstawie nakręconego reportażu o duchach.

   I tak minęła sesja filmowa z Piotrkiem, dochodziła druga…. O 8:00 Hania wpada zrobić makijaż….


   Hmm….


   Zasnęłam po godzinie 3 –jak się dowiedziałam,godzinie wszechobecnych demonów… w owiniętych w kołdrę stopach, nakrytych kocem uszu i  z odgłosami buszującego kota po mieszkaniu… położyłam się do łóżka -  z myślą, że koty to ich najlepsi  przyjaciele, strażnicy szatańskiego planu. Piotr natomiast  nie przejmując się cudnym wyborem repertuaru, zasnął szybciej niż można było się tego spodziewać.


    A moja głowa przepełniona zwątpieniami.


   Jesteśmy sami na tym Świecie? A może dusze naprawdę krążą wokół nas chcąc nam coś istotnego przekazać. A plan istnieje i jesteśmy częścią wielkiej realizacji…  Domysł za domysłem ale napewno wiem  jedno….


   …że i tym razem, wychodzę z założenia, iż zaufanie w tej kwestii do Piotrka należy  mieć w pełni ograniczone ;)