w poszukiwaniu...

Nieznajomy

 

   Tego dnia, pogoda była pochmurna….a ja zastanawiałam się długo  nad pytaniem nieznajomego…

 

   … zmęczenie po całym dniu przyszło szybciej niż błyskawica, którą przywitałam na wieczornym pochmurnym niebie…

 

   Dreszcz dotknął całego mojego ciała….ale odpoczęłam, zrelaksowana ochłonęłam po całodniowych emocjach….

 

    W głowie szukałam odpowiedzi……

 

   …dlaczego niektóre rzeczy dzieją się tak błyskawicznie i oddziałują tak nieprzewidywalnie, aż ciężko się nimi nadziwić….

  …i przywołują reakcje niewyobrażalne zarazem spragnione cichym szalonym entuzjazmem…. Wypchane kosztownymi wrażeniami w niebywale skromnym amoku fizycznego uniesienia…

 

Tak bym nazwała zauroczenie….

 

Gdyż gorzej już z definicją miłości….

 

   Nie umiem nazwać czegoś czego nie rozumiem…. Co pozwala na brak interpretacji, kompletnej dezorientacji i fikcyjnych  wyobrażeń o ludzkiej doskonałości….

   Tak jakby Świat nagle stał się przeciwieństwem utopii a w rzeczywistości wewnątrz serca tym się właśnie staje… bo jak inaczej nazwać szum nieprzemyślanych decyzji i chwilowego zachwiania umysłu…

 

   Nie, nie jestem smutna, ani roztargniona….  Negatywnie nastawiona też nie….  Nie wiem jednak czym usprawiedliwić myśli swoje i co ważniejsze,  te nie moje….

 

   I w całym tym szalonym słownym polocie i bitwie splątanych myśli……

 

                       „Jesteś? – zapytał nieznajomy….

                        Jestem- odpowiedziała….

                        -Będziesz…… ?”

 

                ....... Nie znam na to odpowiedzi......?