w poszukiwaniu...

Sprzężenie zwrotne

 

 

Ludzie, to ciekawe zjawiska wewnętrzne, zdarzenia dośrodkowe...

....gdy jestem intensywnie wyczulona.

Utrwalam w sobie ich różnorodność, każdy z  nich oddaje coś co też ułowił wzrokiem.

I kiedy zdobywam kulminacje tej uzyskanej ekspresji.... wtedy zawsze coś od nich dostaję..

Spiętrzenie wszystkich budujących ich ekscytacji, natłoku podniecenia i ogromu  emocji.

Wtedy subtelnie  uczę się nowych impresji i przelotnych wrażeń...

To uczucia jednak wyjątkowe, uregulowane, niezmiernie sprecyzowane, jedyne, wyraźne...

I kreuje się sylwetka definicji sensu życia...

tak nagle, raptownie, niespodziewanie.

 

Zawsze jednak, coś jest ponad nami.

To więcej niż przestrzeń, w której wolność spekuluje nad samowystarczalnością. Samodzielność przecież jednak to płaszczyzna wielozadaniowa, z jakimś wspólnym założeniem.

Lepiej jednak nie dochodzić do granic tej możliwości, nie pomagać określać sprzyjających okoliczności...lecz poznać te ścieżki dokładniej...bezszelestnie, nie głośno...w milczeniu.

 

Budzi mnie dziś to ogromne przekonanie, iż los stawia nam wiele trudności.

Wystawiając z predestynacją tę osobliwość na próbę.

Tyle przecież wątków, treści ile osobistych morałów i dalekowzroczności, poszerzając mentalnie jeszcze bardziej te szerokie horyzonty.

 

Ile ludzi jednak, tyle siły i słabości, rezygnacji i impetu.

 

Nie oczekując od tłumu zbyt wiele...

przetrwać jednak  tą próbę czasu i poznać zaskakujące konwersje własnych przyrzeczeń i swojego wewnętrznego potwierdzenia...Być świadomym tego, że ikry szukać trzeba, nawet niewyraźnie maszerując przed siebie...